_@slonce_23@

Autentyczność

Chcę być widziana

Bardzo długo bałam się być widziana. Układ nerwowy latami uczył się, że rozwój = ryzyko. Życie w swojej prawdzie = niebezpieczeństwo, utrata relacji, umniejszanie, poczucie winy.

Wycofałam się ze świata, z relacji towarzyskich — a raczej zależności.

Zaczęłam urządzać się w swoim cieniu.

Bo moje światło raziło wielu.

Uznałam, że jasność nie jest stanem naturalnym, a ciężarem, czymś, czego powinnam się wstydzić, ukrywać, chować i zapomnieć.

Bliscy pokazali, jak mnie gasić, więc opanowałam ten stan do perfekcji — jako swoją strategię przetrwania.

Bezpiecznikiem stało się: jeśli zranię się pierwsza, może nie zrani mnie nikt inny.

Jeśli będę głośna, odstraszająca, dopasowująca się, może nie stracę przynależności.

Może nikt nie zauważy, że jestem sama i że się cholernie boję.

Te mechanizmy, być może wyrobione we wczesnym dzieciństwie, chroniły mnie jakiś czas.

Ale w dalszych etapach rozwoju stały się blokadą, równią pochyłą, pętlą na szyi.

Przestały być bezpieczne.

Bo pasowały do małej dziewczynki, która wtedy nie miała innego wyboru, jak dostosować się — przetrwać.

Ale już nie do dorosłej kobiety, która ma prawo wziąć odpowiedzialność za swoje życie.

I w tym miejscu zaczęły się schody, bo nikt mi nie pokazał, jak tę odpowiedzialność mam ponieść — za siebie, za małego człowieka, którego bezpieczeństwo i los zależą właśnie ode mnie.

Odważyłam się zrobić ruch w praktyce. W swoim tempie stawiam pierwsze kroki — już nie na polu bitwy, tylko na ścieżce życia.

Nie czuję się już za mała, by przyznać, że chcę być widziana.

#ŚwiadomeŻycie #Autentyczność #Uzdrawianie #PowrótDoSiebie

„Między przetrwaniem a życiem”

Czuję, jak tu i teraz, godzę się z etapem, który mija. Nie był to łatwy rozdział, który czyta się jednym tchem. Jest to jeden z tych, w którym powietrze jest ograniczone, a energia nie płynie jak rzeka.

A mimo tego wszystkiego, pogodzić i pożegnać to miejsce, w którym tyle przeszłam, upadałam, podnosiłam się i każdego dnia mierzyłam się z samą sobą, jest bardzo dla mnie trudne.

Całe życie przywiązywałam się do ludzi, zwierząt, rzeczy, miejsc. A potem bolało gdy trzeba coś pożegnać.

Odejść z domu, w którym było zimno, do którego bałam się wracać i z którego bałam się odejść.

To tu się narodziłam i doświadczyłam rozpadu kawałek po kawałku. Nie siebie, a rolą którą nie byłam i narracji, w którą uwierzyłam.

Przetrwałam – przetrwanie.

A teraz sprawdzam – jak smakuje Życie.

Dzielę się swoją drogą i doświadczeniem. Jeśli chcesz wesprzeć tę przestrzeń – możesz postawić mi kawę ☕

https://ko-fi.com/karolina43883

#przemiana #uzdrawianie #wewnętrznadroga #autentyczność#świadomość

„Nigdy nie byłam popsuta”

Bardzo długo trzymałam się narracji, że jestem popsuta.

Nie pełna, nie godna, nie zasługująca na obecność, na miłość.

Uwierzyłam, że jestem za mała by istnieć

Za mała by czuć.

Moja wartość odbijała się w odgrywanych rolach, oczekiwaniach, w spojrzeniu innej istoty.

Uczono mnie, że ważniejsze jest to, co myślą inni, nie to co czuje i myślę ja sama.

Przyjęłam za prawdę, że skoro nie mam bezpiecznego domu, bezpiecznej relacji, wymarzonej pracy – nie mam nic. Nic nie znaczę dla siebie, w świecie.

Byłam ciągle na siebie wściekła, surowa, przemocowa.

Biczowałam się niemal za wszystko, za oddech, za myśli, za pragnienia.

receptą na życie i chwilowym wyzwalaczem obrałam sobie alkohol.

szybkie znieczulenie, szybkie odcięcie, chwilowe zapomnienie.

Droga do autodestrukcji.

Gdy otworzyłam oczy, byłam już głęboko na dnie.

Sama, w oceanie poczucia winy, wstydu, własnych fekaliach, upodlona.

W oczach najbliższych winna, wzgardzona.

Żyłam tak, jakbym nie miała prawa do godności. Jakbym nie miała prawa być człowiekiem.

Przyjęłam, że nie zasługuję by istnieć.

Zbyt długo niosłam

nie swoja historie, nie swoja winę, nie swoją odpowiedzialność.

Tu i teraz – nie naprawiam siebie, bo już wiem, że nigdy nie byłam popsuta.

Powiedziała bym dziś -

Zgubiona.

Ale nigdy nie zatracona w pełni iluzji.

Dzielę się historiami, które przez lata żyły w ciszy i wstydzie. Piszę o drodze z autodestrukcji do łagodności wobec siebie, o odzyskiwaniu głosu i poczucia własnej wartości.

Jeśli czujesz, że to, co tworzę, ma sens i chcesz pomóc mi tworzyć dalej — możesz wesprzeć mnie wirtualną kawą ☕

https://ko-fi.com/karolina43883

Dziękuję, że tu jesteś i czytasz.

#wewnętrznapodróż#autentyczność#świadomość #przebudzenie#rozwojosobisty#twórczość